Myśl dnia

Mężowie, miłujcie żony swoje, jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie”. - List św. Pawła do Efezjan 5: 25

UNIKALNOŚĆ CHRZEŚCIJAŃSKIEGO MAŁŻEŃSTWA 3

Zacznę od stwierdzenia, że nie ma chyba większego i trudniejszego wyzwania, niż przywództwo męża w chrześcijańskim małżeństwie na wzór przywództwa Chrystusa nad kościołem. Z pozoru rzecz może wyglądać bardzo prosto, ale pozwól, że przypomnę, iż Chrystus oddał swoje życie za swój kościół. Mąż nie ma być dyktatorem czy autorytarnym despotą. A ostatnia rzecz, jaką mąż powinien robić, to żądanie od żony uległości, ponieważ „Biblia tak mówi!” Jeśli jeszcze się nie zorientowałeś, masz teraz dobrą okazję, by zawrócić i znów przyjąć drogę naśladowania przywództwa Chrystusa. To klucz.

Mężowie, jesteśmy wezwani, by być jak Jezus. To znaczy, że mamy być służącymi przywódcami. W Ewangelii św. Marka 10:45 Jezus mówi „Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i oddać swe życie na okup za wielu.” Panowie, jeśli mamy przewodzić tak, jak Jezus, to musimy być gotowi, by chętnie położyć swoje życie za żonę. To bardzo poważne powołanie i nie ma mężczyzny na ziemi, który byłby w stanie choćby zbliżyć się do tego własnymi siłami, ponieważ jesteśmy tak grzeszni, tak samolubni. Mamy tendencję, by być apodyktycznymi szefami swoich żon. Jedyny sposób, by zbliżyć się do wypełnienia roli, jaką nam powierzono, to chodzenie z Chrystusem, poddanie naszego życia Chrystusowi.

Jest jeszcze inny, wyższy cel. Spójrz co jest napisane w Liście św. Pawła do Efezjan 5:25-27: „Mężowie, miłujcie żony swoje, jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy go kąpielą wodną przez Słowo, aby sam sobie przysposobić Kościół pełen chwały, bez zmazy lub skazy lub czegoś w tym rodzaju, ale żeby był święty i niepokalany.” Mąż ma za zadanie prowadzić swoją żonę tak, jak Chrystus przewodzi swemu kościołowi, by pomóc jej wzrastać i stać się taką, jak Bóg chciał, by była, gdy ją stworzył. To jest rola służącego przywódcy, a nie kogoś, kto zakuwa kobietę w emocjonalne kajdany. To nie jest rola męża, podejmującego wszystkie decyzje, który nie chce żadnego wkładu od żony. To mąż, który zdaje sobie sprawę, że służący przywódca używa całych swych sił, by pomóc żonie rozwijać się i stawać tym, do czego została przez Boga stworzona.

No, to jest wymagające powołanie. Jednak mężowie, którzy przewodzą małżeństwom jak Chrystus i kochają żony tak, jak Chrystus miłuje swoją pannę młodą, kościół, sprawiają, że ich żonom łatwo jest podążać za ich przywództwem.

Mężowie, czy chcecie przyjąć tę rolę w swoim małżeństwie? Czy zrobicie wszystko, co będzie konieczne,

Druk