A po niewielu dniach młodszy syn zabrał wszystko i odjechał do dalekiego kraju, i tam roztrwonił swój majątek, prowadząc rozwiązłe życie. – Ewangelia św. Łukasza 15:13
Zagubione rzeczy – a także zagubieni ludzie – nie zawsze zdają sobie sprawę, że się zgubiły. Ale ten, kto je stracił, wie o tym doskonale. Owca nie wie, że zbłądziła, ale pasterz już tak. Moneta nie zdaje sobie sprawy, że zniknęła, lecz jej właściciel natychmiast zauważa brak. Syn marnotrawny też nie rozumiał, że się zgubił – myślał, że przeżywa przygodę życia. Ale jego ojciec wiedział: „Mój syn się zagubił.”
Gdzie był ojciec, gdy syn wędrował po dalekim kraju? Niektórzy twierdzą, że został w domu. Ale myślę, że ojciec był z nim każdego dnia – sercem i myślami. Jak żona żołnierza, która codziennie w wyobraźni podąża za ukochanym do obcego kraju. Jak rodzic chorego dziecka, który czuje ten sam ból i bezradność. Ojciec był z synem – choć fizycznie daleko, duchowo bardzo blisko.
Ojciec syna marnotrawnego cierpiał tak samo jak jego dziecko. To ludzki obraz Bożej, nieskończonej miłości. Bóg jest z nami wszędzie tam, gdzie się oddalamy. Przeżywa każdy nasz ból, każdą stratę, każde zagubienie. Jest Ojcem, który czeka, tęskni, wygląda – gotowy przyjąć nas, gdy wracamy.
Każdy z nas był kiedyś tym synem. Niektórzy wciąż są. Ale Ojciec czeka. Czy to nie czas, by wrócić do domu?


